Seminarium Motywacja z Paulą Gumińską

Miniony weekend spędziłyśmy z Bellą w Annówce na seminarium z Paulą Gumińską. Już od jakiegoś czasu czaiłam się na to seminarium, ale nigdy nie udało mi się na nie załapać. Kiedy zobaczyłam listopadowe wydarzenie na Facebooku z listą osób biorących w nim udział bardzo ubolewałam, że znowu nie zdążyłam, szczególnie, że były na niej osoby, które znam trochę z internetu, takie jak Fibi, Milo i Kayden czy Po Psiemu i nie ukrywam, że miło by było poznać Kaya i Pradę 🙈 Tydzień przed semi z ciekawości zajrzałam na wydarzenie, o którym w sumie już prawie zapomniałam i zobaczyłam, że zwolniły się dwa miejsca. Od razu, nawet jeszcze nie do końca myśląc, zaczęłam pisać do wszystkich po kolei czy to nadal aktualne i czy uda mi się na nie załapać (co z tego, że była niedziela, godzina 22). No i udało się!

W piątek po 14 wyjechałyśmy do Annówki. Zaczęło się trochę nieciekawie, bo ponad godzinę stałyśmy w korku, który praktycznie w ogóle się nie ruszał. Minełyśmy wiele miejscowości o ciekawych nazwach takich jak Sroczyn, Kiszkowo, Borówkowo czy Główienkowo. W drodze powrotnej okazało się też, że w okolicy są przepiękne miejsca, bardzo dużo pól i lasów niezepsutych jeszcze przez człowieka. Na miejsce dotarłyśmy ok. 20.

Pierwszego dnia po śniadaniu usiedliśmy na chwilę przy stole i razem z Paulą ustaliliśmy co i jak, a później każdy po kolei na placu pokazywał urywek z codziennego treningu. Następnie przyszła pora na omawianie naszych sesji treningowych. Powiem Wam, że taki sposób przekazywania wiedzy na podstawie tego jak my ćwiczymy z psem jest dla mnie o wiele lepszy niż normalna teoria, czyli monolog, gdzie nikt do końca nie wie o co chodzi, nie jest sobie w stanie tego tak zwizualizować, jak po prostu wcześniej obejrzany trening.

Dodatkowo Paula ma tak fantastyczny sposób mówienia i przekazywania wiedzy, że aż chce się słuchać i o wiele lepiej się zapamiętuje. Przy tym jest też zabawna i nie stara się na siłę używać jakiś nad wyraz mądrych słów, których i tak nikt nie rozumie. I teraz już rozumiem, dlaczego nazwa „I wszystko jasne”, bo rzeczywiście tłumaczy tak, że wszystko można bez problemu zrozumieć. Widać, że robi to co naprawdę kocha, serio, musicie kiedyś zobaczyć Paulę podczas treningu ze swoimi psami, bo bardzo miło się patrzy na taką relację psa z właścicielem i ogromną radość z obu stron.

Po przerwie i wysikaniu piesków przyszedł czas na indywidualne treningi. Warto nie tylko przyjść na swój, ale tez obejrzeć innych i może wyciągnąć później z tego wnioski.

Następnego dnia był mini pokaz Pauli i Nismo i chyba nie trzeba mówić, że to co ona wyczynia ze swoimi psami to naprawdę jest WOW i cudo i w ogóle wspaniałe. A potem 2 treningi indywidualne.

My głównie skupiłyśmy się na tym, żebym ja była jak najfajniejsza dla psa, bo przy innych ludziach mam tendencje do bycia CIUT zbyt spokojna (na codzień, sam na sam z psem jestem bardziej szalona, obiecuję!) i nawet dzięki Pauli udało mi się, podczas gdy Bella się zawęszyła, odwrócić jej uwagę i pokazać, że szarpanko ze mną jest fajniejsze niż jakaś tam obsikana trawa. Oprócz tego na wszystkich 3 treningach zaczęłyśmy podstawy frisbee. Miałam już wcześniej dwa dyski, ale bardzo sceptycznie do tego podchodziłam, bo blabladorki są za ciężkie, żeby latać, ale Paula przekonała nas, że przecież nie musimy od razu być mistrzami, a może być to naprawdę super zabawa zarówno dla Belli jak i dla mnie, zwłaszcza, że szarpanko i aport ma naprawdę fajne. No i tak okazało się, że nawet to w sumie wychodzi, i że może kiedyś coś z tego wyjdzie, tylko muszę nauczyć się rzucać, bo jestem zdecydowanie słabszą stroną w naszym frizbowym teamie.

Podsumowując, uwielbiamy Paulę, rzadko można spotkać psiarza z taką ilością wiedzy, który jest przy tym jednocześnie miły i bardzo pomocny. Nie możemy doczekać się kolejnych seminariów!

Bardzo dziękuję za świetne seminarium i super towarzystwo!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *